Kierowca nie może ponosić kosztów wymiany prawa jazdy, jeśli taka konieczność była skutkiem niezależnych od niego działań władz samorządowych - orzekł jednogłośnie Trybunał Konstytucyjny, który rozpatrywał tę sprawę na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.

Przewodniczącą pięcioosobowego składu orzekającego była prezes TK sędzia Julia Przyłębska, a sprawozdawcą sędzia Grzegorz Jędrejek.
Trybunał orzekł, że ustawa o kierujących pojazdami (która zawiera też cennik opłat) jest częściowo sprzeczna z konstytucją w kwestii pobrania opłat za wydanie nowego prawa jazdy, kiedy trzeba je wymienić z powodu zmiany zawartych w nim danych, które wynikają ze zmian spowodowanych działaniem organów władzy samorządowej.

Trybunał podkreślił, że skutkiem wyroku będzie w przyszłości zwolnienie od opłaty podstawowej (100 zł) i opłaty ewidencyjnej (50 zł) wtedy, gdy trzeba zmienić prawo jazdy np. z powodu decyzji administracyjnej o zmianie nazwy ulicy, przy której mieszka właściciel dokumentu.
W listopadzie 2015 r. Adam Bodnar skierował do TK wniosek o uznanie niekonstytucyjności przepisu, który zezwalał na pobieranie od kierowcy opłaty za obowiązkową wymianę prawa jazdy, wtedy, gdy powodem tej wymiany jest np. zmiana nazwy ulicy, przy której mieszka. Zgodnie z rozporządzeniem z 2013 r. opłata podstawowa za wydanie prawa jazdy wynosi 100 zł.

Według RPO zmiana adresu nie zawsze jest następstwem działania posiadacza dokumentu. Może być także spowodowana decyzją rady miasta lub gminy o zmianie nazwy ulicy. Dlatego Ombudsman uważa, że decyzje organów władzy publicznej, które zapadły bez udziału zainteresowanych, nie powinny powodować powstania po stronie obywateli negatywnych konsekwencji finansowych.
Bodnar zastrzegł, że jeśli zmiana adresu jest spowodowana zmianami administracyjnymi, rada powiatu może uchwałą zmniejszyć opłatę lub całkowicie z niej zwolnić.

TK stwierdził, że dopuszczalność zmiany nazwy ulicy przez samorząd nie budzi wątpliwości. Regulując takie kwestie, ustawodawca powinien jednak, szanując zasadę lojalności państwa wobec obywatela, zachować dużą ostrożność.
Zdaniem Trybunału, pobieranie opłat za wydanie nowego prawa jazdy, z aktualnymi danymi, nie budzi żadnych wątpliwości, gdy ta zmiana danych jest konsekwencją działań obywatela.

„Wyrok nie oznacza jednak zwolnienia posiadacza prawa jazdy z samego obowiązku aktualizowania danych w tym dokumencie, a więc z powiadomienia starosty o zmianie danych oraz wystąpienia o nowy dokument” - podkreślono.
Ponadto Trybunał uznał, że dla zapewnienia spójności systemu prawnego, ustawodawca powinien dokonać jego przeglądu pod kątem możliwości istnienia innych, podobnych unormowań w celu ich pilnej, zbiorczej nowelizacji. Dotyczy to głównie przepisów związanych z dowodami rejestracyjnymi.
Trybunał zwrócił też uwagę na fakt, że kluczowy dokument, który stwierdza tożsamość i obywatelstwo polskie czyli dowód osobisty nie zawiera teraz danych adresowych jego posiadacza. „Ustawodawca powinien zatem rozważyć, czy konieczne jest zamieszczanie tego rodzaju danych w prawach jazdy, dowodach rejestracyjnych i innych podobnych dokumentach” - dodano.

Zdaniem Trybunału, jeśli nawet byłoby to niezbędne, to czy w dobie zdalnie dostępnych, rozbudowanych baz danych i wtedy, gdy dokumenty zachowują ważność przez określony czas konieczna jest ich masowa wymiana w związku z administracyjnymi zmianami adresów zamieszkania ich posiadaczy. Te zmiany mogą być bowiem uwzględniane z urzędu przez organy administracji oraz służby państwowe - dodano w uzasadnieniu.
TK częściowo umorzył postępowanie w sprawie.