W minionym tygodniu mieszkańców Otwocka zszokowała wiadomość, że do miasta wrócił kapłan (sic!), który przed czterema laty został skazany za molestowanie ministranta. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że ksiądz Grzegorz K. pełni obowiązki administratora domu księży emerytów, który znajduje się tuż obok szkoły podstawowej.

Był kapłanem, katechetą i opiekunem grupy ministrantów w Otwocku Wielkim. Jednak zamiast opowiadać dzieciom o Bogu i wskazywać dobrą drogę, wolał wykorzystywać ich niewinność. Jak mówił jeden z chłopców, Grzegorz K. w latach 2001-2002 przytulał go, całował i wkładał mu język do ucha. Za te czyny, został w 2014 roku skazany prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego Warszawa-Praga na rok wiezienia w zawieszeniu na cztery lata. Watykan nie zajął stanowiska w tej sprawie i mężczyzna nadal jest duchownym. Według ustaleń reporterów TVN24, rok przed ogłoszeniem wyroku, ksiądz mieszkał na warszawskim Tarchominie, gdzie jako proboszcz jednej z parafii odprawiał msze i „opiekował się” 32 ministrantami. Jak przypomina w swojej publikacji Daniel Flis z oko.press: -Ówczesny arcybiskup praski Henryk Hoser wiedział o tym, że na księdzu K. ciążą zarzuty, ale przez dwa lata nic z tym nie zrobił. Odsunął księdza K. od posługi dopiero po reportażu TVN24 we wrześniu 2013 roku.

Bulwersujące jest również zachowanie ówczesnego kanclerza kurii ks. Wojciecha Lipki podczas konferencji prasowej, zwołanej po emisji reportażu TVN24. Kapłan wyraźnie bronił swojego „kolegę” twierdząc, że "były to czyny dawne, z roku 2001, zatem nieaktualne”. Zapytany przez dziennikarza o to, czy masturbowanie się przy nieletnim i oglądanie z nim pornografii nie jest wystarczającym powodem do usunięcia proboszcza ze stanowiska, ks. Lipka odpowiedział, że: w wyroku nie ma o takich czynach mowy, a „inna czynność seksualna”, za której dopuszczenie się został skazany ksiądz K., to „kwestia podlegająca interpretacji”. Za te słowa został usunięty z funkcji – czytamy na portalu oko.press.

Z publikacji można się również dowiedzieć, że 11-latek prawdopodobnie nie był jedynym dzieckiem, które skrzywdził Grzegorz K. Postępowanie w sprawie gwałtu i molestowania ministranta z jego wcześniejszej parafii wszczęła także prokuratura w Wołominie. Niestety, śledczym nie udało się jednak udowodnić mu winy i sprawę umorzono. Z powodu przedawnienia karalności umorzono też postępowania dotyczące rozpijania ministrantów i pokazywania im filmów pornograficznych w kolejnej parafii.

Co ciekawe, w 2014 roku, gdy wyrok w sprawie księdza K. się uprawomocnił kuria warszawsko-praska ogłosiła, że wszczęte zostało postępowanie kanoniczne. -Zgodnie z ogłoszonymi w 2001 roku przez Jana Pawła II zasadami dotyczącymi “najcięższych przestępstw”, sprawy molestowania nieletnich po wstępnym dochodzeniu powinny być przekazane watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. Kanclerz kurii twierdził też, że: -ks. Grzegorz K. nie sprawuje żadnych funkcji w Diecezji i pozostaje nadal odsunięty od wszelkich posług duszpasterskich.

Co działo się z kapłanem po wyprowadzce z Tarchomina tego nie wiadomo. Jak czytamy na stronie internetowej kurii, ks. K. przebywał na urlopie od 23 września 2013 do 15 marca 2014 roku. Według dziennikarzy „Newsweeka” w listopadzie 2013 roku został ukryty w jednym z klasztorów na południu Polski.

Teraz okazało się, że 1 kwietnia 2018 roku, Grzegorz K. został mianowany przez obecnego biskupa diecezji warszawsko-praskiej nowym administratorem domu księży emerytów w Otwocku. Rodzice dzieci, które uczą się w pobliskiej Szkole Podstawowej nr 3 nie kryją oburzenia. Z przerażeniem myślą o tym, czy ich córki i synowie są bezpieczni.

Stanowisko w tej sprawie zajęła już Diecezja Warszawsko-praska. 5 września na stronie internetowej opublikowany został następujący komunikat:
-W związku z przedstawionymi w mediach informacjami dotyczącymi księdza Grzegorza K., pragniemy podkreślić, że w odniesieniu do tego duchownego – po zakończeniu postępowań przed sądami cywilnymi – zostały przeprowadzone wszelkie procedury, przewidziane prawem kościelnym i dokumentacja postępowania kanonicznego została przekazana do Stolicy Apostolskiej, która zdecyduje o dalszych losach księdza.

W toku postępowania kościelnego ksiądz K. został poddany diagnostyce psychologicznej wykonanej przez świeckiego specjalistę psychologa - seksuologa, biegłego sądowego. Nadto uczestniczył w terapii, którą prowadził świecki specjalista z wieloletnim doświadczeniem w pracy z ofiarami i sprawcami nadużyć seksualnych.

Po odbyciu terapii ksiądz zamieszkał w Domu Księży Emerytów w Otwocku, gdzie po śmierci Dyrektora Domu, jako mieszkańcowi zlecono tymczasowo bieżące techniczne administrowanie placówką. Jego obowiązki polegają na zapewnieniu właściwego funkcjonowania domu oraz opieki nad starszymi i chorymi kapłanami, a także wykonywaniu codziennych prac fizycznych i służebnych.

Msze święte może sprawować tylko i wyłącznie dla pensjonariuszy w kaplicy Domu. Jest to kaplica prywatna, do której nie mają wstępu osoby z zewnątrz. Ksiądz nie pełni żadnych funkcji o charakterze duszpasterskim oraz ma zakaz pracy duszpasterskiej z dziećmi i młodzieżą. Duchowny ma zakaz posiadania na portalach internetowych swoich profili. Mateusz Dzieduszycki, Rzecznik prasowy.

O to, jaki wpływ na dalsze życie może mieć molestowanie w dzieciństwie zapytaliśmy Elwirę Kowalską - psychologa, psychoterapeutę i coacha. Oto co nam powiedziała:

-Pod wpływem traumatycznych przeżyć zaburzony zostaje prawidłowy rozwój psychospołeczny dziecka, a skutki traumy przenoszone są w dorosłość, przygniatając swoim brzemieniem nieraz na długie lata. Wystarczy spojrzeć na badania: 70 % osób z osobowością borderline to ofiary przemocy fizycznej, 67 % seksualnej, a 62 % świadkowie przemocy domowej.

Najnowsze badania pokazują, że bez względu na charakter przemocy fizyczny, psychiczny czy seksualny na to jak przeżywamy traumę największy wpływ ma to czy dorosły, który miał sprawować opiekę był obecny. Często spotykamy się z rodzicami, którzy są tak jakby ich nie było. "Nieobecny rodzic", który mówi, ale nie rozmawia, słucha, ale nie słyszy, krzywdzi najbardziej. Osoby molestowane mają niskie poczucie własnej wartości i często są przekonane, że nie zasługują na nic dobrego. Nawet, jeśli spotkają szczęście to nie potrafią się z niego cieszyć.

U większości ofiar rozwijają się zaburzenia nastroju lękowo-depresyjne. W tej grupie występuje zdecydowanie więcej prób samobójczych i samobójstw. Podobnie jak u weteranów wojennych mamy do czynienia ze stresem postraumatycznym PTSD. Charakterystyczne objawy to powracające traumatyczne wspomnienia, flashbacki, koszmary senne czy unikanie miejsc i sytuacji, kojarzących się z traumą. Kobiety, które doświadczyły przemocy seksualnej czasami zmagają się zaburzeniami odżywiania takimi, jak anoreksja czy bulimia. U tych osób pojawia się również stygmatyzacja – takie poczucie bycia innym, naznaczonym bardzo negatywnym piętnem. Trudno jest się z takiego poczucia uwolnić i bardzo trudno jest z tym żyć i tworzyć udane relacje. Wiele zmian w sferze seksualnej bezpośrednio wynika z zaburzeń lękowo-depresyjnych. Niektóre ofiary molestowania mają problem z zajściem w ciążę i jej utrzymaniem, ale też konsekwencją wykorzystywania seksualnego w dzieciństwie mogą być zaburzenia identyfikacji z rolą płciową. Częściej u mężczyzn, niż u kobiet, może pojawić się hiperseksualność, czyli ciągła i wyniszczająca potrzeba uprawiania seksu. Czasami bywa, że na wiele lat traumatyczne wspomnienia pozostają uśpione. Życie osobiste może być nie do końca udane, ale mieści się w normie. A potem po latach przypadkowe zdarzenie lub wizyta u terapeuty w zupełnie innym celu obudzi demony przeszłości. I rzuci nowe światło na nasze dotychczasowe i obecne życie.

fot.pixabay