Nikogo już chyba nie dziwi widok dzików na terenie miasta. Zwierzęta coraz cześciej beztrosko spacerują tuż pod naszymi oknami. Ale już wkrótce ma się to zmienić bo Otwockie Koło Łowieckie zamierza podjąć próbę odstrzału interwencyjnego tych zwierząt.

Problem z dzikami mają zwłaszcza mieszkańcy Otwocka, Józefowa i Wiązowny. Ale widziano je także na osiedlu Ługi. Jak mówią leśnicy, winę za to, że dziki oraz inne leśne zwierzęta masowo pojawiły się w mieście, ponoszą po części ludzie, którzy wywożą śmieci do lasu lub wystawiają je w workach na ulicę. Wiele osób, często nieświadomie dokarmia też zwierzynę np. rzucając w lesie stary chleb. Powodem większej liczby dzików, nie tylko w powiecie otwockim, ale w całej Polsce jest fakt, że mają do dyspozycji ogromną bazę pokarmową min.: wiele pól posianych kukurydzą, która jest wysokoenergetycznym pokarmem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że dziki bardzo szybko się rozmnażają. Jedna para może w sezonie dochować się nawet dziesięciorga młodych. Czasami zdarza się więc tak, że przekroczona zostaje pojemność łowiska i każde nowe zwierzę musi szukać własnego terytorium. Dlatego następuje zupełnie normalny u dzikich zwierząt proces migracji.  

Co zrobić gdy spotkam dzika?

Gdy na naszej drodze stanie dzik lub inne leśne zwierzę, musimy zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa. Przede wszystkim nie wolno go prowokować np. robiąc zdjęcia i absolutnie nie dokarmiać! Często zdarza się bowiem tak, że przyzwyczajone do "łatwego jedzenia" dziki, potrafią później grzebać ludziom w siatkach z zakupami.

Trzeba zachować dystans, pamiętając, że mamy do czynienia z dzikim zwierzęciem, które być może łagodnie wygląda, ale zawsze może być niebezpieczne, szczególnie locha z młodymi. Bywa, że spotkania z dzikami kończą się śmiercią człowieka. Te zwierzęta, poza ogromną masą, mają bowiem fajki i szable czyli mocno wyrośnięte kły, które są ich bronią. Szarżujący i wystraszony dzik potrafi przy ich użyciu uszkodzić człowiekowi tętnice udowe, co może bardzo szybko doprowadzić do śmierci w wyniku wykrwawienia.

Istnieje też poważne ryzyko zakażenia się chorobami odzwierzęcymi w tym wścieklizną. Pamiętajmy także o bezpieczeństwie naszych dzieci i jeśli wiemy, że w okolicy kręcą się watahy dzików, to nie pozwólmy im na zabawę na podwórku.

Kto może pomoc i jak?

Wielu przerażonych mieszkańców powiatu, w pierwszej kolejności szuka pomocy w Nadleśnictwie Celestynów. Dzwonienie tam nie jest jednak najlepszym pomysłem bo jak twierdzi nadleśniczy Artur Dawidziuk: leśnik to nie myśliwy i nie ma broni myśliwskiej. W tej sytuacji jest więc tak samo bezradny jak my. Czasami zdarza się, że oba zajęcia idą w parze, ale nie jest to normą.

Zdaniem Dawidziuka to gmina przy pomocy straży miejskiej lub policji powinna rozwiązać problem panoszących się w mieście dzików bo to ona ma obowiązek zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo, ład i porządek.

Nadleśniczy uważa, że całkiem niezłym rozwiązaniem jest to, które stosuje Miasto Stołeczne Warszawa. Chodzi o tzw. pułapki chwytne czyli rodzaj skrzyni z zapadnią, która nie pozwala uciec schwytanemu zwierzęciu i pozwala na wywiezienie go poza teren aglomeracji warszawskiej. Ale w wypadku większej watahy nie jest to łatwe. Poza tym, jak twierdzi nasz rozmówca takie rozwiązanie ma też pewne minusy. Podstawowym jest ogromny koszt. Kolejnym to, że ludzie dewastują tego typu pułapki, przy okazji narażając się na ogromne niebezpieczeństwo. Problemem jest także fakt, że zwierzęta te bardzo szybko się uczą. Przepisy określają, że należy od razu wypuścić złapaną lochę lub warchlaka, a raz uwięzione zwierzę nie wejdzie więcej do takiej klatki.

Drugim organem, który należy powiadomić w momencie gdy pod naszym domem pojawia się wataha dzików jest koło łowieckie i zrzeszeni w nim myśliwi, którzy gospodarują zwierzyną na swoim terenie. Zapewniają jej odpowiednie warunki bytowania czyli dbają o to by miała odpowiedni pokarm i mikroelementy. A także regulują wielkość stada podczas polowań. Każde takie polowanie musi być zgodne z inwentaryzacją i wytycznymi z nadleśnictwa, które dokładnie określają ile dzików można odstrzelić w danym sezonie. Zwykle jest to pięćdziesiąt procent z naliczonej sumy tych zwierząt. Czasami z powodu nagłego przyrostu dzików, koło łowieckie może wystąpić do nadleśnictwa z prośbą o zwiększenie tej liczby i zwykle leśnicy wyrażają na to zgodę.

Pytanie tylko – jak zorganizować odstrzał dzików w mieście? Jeden z punktów regulaminu polowań dokładnie określa odległość którą należy zachować, aby strzał był bezpieczny. W terenach zamieszkałych przez ludzi jest to więc niewykonalne. Dlatego konieczne jest wyprowadzenie zwierząt na tereny znajdujące się z dala od skupisk ludzkich. W wypadku osiedla Ługi, będą to okolice trzcinowisk za otwocką oczyszczalnią ścieków. Jak zapowiada Łukasz Szczepański, łowczy z Koła Łowieckiego nr 1 w Otwocku, do końca roku gospodarczego , czyli do marca 2017r., miejska populacja dzików pojawiająca się na Ługach zostanie uszczuplona. O zgodę na odstrzał poprosiły także gminy: Józefów, Wiązowna i Otwock. Jest zatem nadzieja na to, że problem z dzikami zostanie rozwiązany.

Jeśli pod twoim domem pojawiają się watahy dzików i czujesz się zagrożony dzwoń, żądaj pomocy! Te instytucje mają obowiązek ci jej udzielić:

  • Straż miejska: tel. 22 788 20 15

  • Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Otwocku tel. 22 710 90 90

Marzena Lech/Fot. Internet