Czy protest nauczycieli i wychowawców skończy się strajkiem?

-Żądamy nie tylko podwyżek, ale zmian w ustawie na korzyść dzieci i młodzieży – mówi w rozmowie z Halootwock, Przemysław Gręzak, prezes oddziału powiatowego ZNP w Otwocku.

Protest w placówkach oświatowych i wychowawczych na terenie powiatu.

Decyzją Zarządu Głównego ZNP rozpoczął się spór zbiorowy z pracodawcą, czyli dyrektorami placówek oświatowych i wychowawczych w całej Polsce. W naszym mieście organizatorem sporu jest oddział powiatowy ZNP w Otwocku. W przypadku tego oddziału, jest to ponad 80 placówek: szkół, przedszkoli, żłobków, placówek wychowawczych na terenie Otwocka, Wiązowny, Józefowa, Celestynowa i Karczewa. Osieck i Kołbiel należą do innych oddziałów, ale również uczestniczą w proteście.

W chwili oddania gazety do druku nie ma informacji, ilu nauczycieli czy ile placówek weźmie udział w sporze zbiorowym. Otwocki oddział ZNP uzyska dopiero w momencie, kiedy przejdzie przez całą procedurę sporu (określoną przez ustawę o sporze zbiorowym z 1991r.), to znaczy: wystąpienie z roszczeniami, które właśnie nastąpiło, rokowania, mediacje. Dopiero po mediacjach ZNP zamierza przeprowadzić we wszystkich placówkach referendum. Dopiero jego wyniki pokażą, jaki odsetek nauczycieli i które szkoły wezmą udział w strajku.

Pan Przemysław Gręzak uspokaja, że sam spór wcale nie musi zakończyć się strajkiem. Może dojść do zawarciem porozumienia, albo innej, łagodniejszej formą protestu. -Wszyscy liczymy na porozumienie, bo to najlepsze wyjście. Nie musimy organizować strajku, nie odbywa się to kosztem dzieci a my osiągamy swoje cele – podsumowuje pan Gręzak.

Czy protest nauczycieli nie odbije się na jakości nauczania?

-W 2017 mieliśmy strajk nauczycieli, wiele szkół było zamkniętych, przez jeden dzień nie odbywały się zajęcia. Mimo wsparcia i zrozumienia rodziców, nasze postulaty, czyli powstrzymanie negatywnych skutków zmian w reformie szkolnictwa zostały odrzucone i dlatego w tym roku we wrześniu mamy kumulację roczników – wyjaśnia prezes powiatowego ZNP.

Ucierpią na tym najbardziej dzieci klas 8 i klas 3 gimnazjów. Zajęcia będą się odbywały nawet do godziny 19 czy 20 w trybie zmianowym, a w przypadku szkół średnich – również w innych budynkach. -Ten protest jest właściwie nie tylko walką o godne pensje pracowników oświaty, lecz przede wszystkim wyrazem troski o edukację dzieci – dodaje nasz rozmówca.

Tragiczna sytuacja szkolnictwa

Już w tej chwili, w wyniku reformy dyrektorzy mają problemy ze znalezieniem nauczycieli przedmiotów: fizyki, biologii, chemii. Wynika to z faktu, że nauczyciele pracują w jednej szkole 3-4 godziny tygodniowo. Aby mieć cały etat, jeżdżą lub musieliby jeździć od szkoły do szkoły. -Dochodzi do takich absurdów, że fizykę prowadzi np. wuefista czy katecheta. Są to negatywne skutki reformy,o których mówiliśmy. To, czy reforma była słuszna, czy nie okaże się za kilkanaście lat, jednak wprowadzenie jej w ciągu zaledwie dwóch lat jest błedem.– tłumaczy pan Gręzak.

Żądania nauczycieli dotyczą głównie podwyżki o 1000zł, ale biorąc pod uwagę niedawną propozycję pani minister, wychodzi na to, że nauczyciel stażysta, bez dodatków, wysługi lat, bez nadgodzin, nawet nie wypracowuje wynagrodzenia minimalnego, określonego w kodeksie pracy. Dlatego też, na przestrzeni dwóch, ostatnich lat, spadł drastycznie nabór nowych nauczycieli do oświaty. Młodzi ludzie przychodzą, podpisują umowy, ale we wrześniu nie pojawiają się w pracy, albo po pierwszym dniu informują, że nie podejmą się nauczania. Dyrektorzy są więc zmuszeni do zatrudniania nauczycieli-emerytów. Jest to wynik niedofinansowania, niedoszacowania i reform, które zostały wprowadzone.

Czarna przyszłość naszych szkół

Pan Przemysław tłumaczy, że podejmując jakiekolwiek działania, występując z postulatami, ZNP zdaje sobie sprawę, z jakimi konsekwencjami to się wiąże. A więc, jeśli do podwyżek nie dojdzie to za 2-3 lata faktycznie zacznie brakować kadr, bo za pieniądze, które otrzymują pracownicy w wieku przedemerytalnym, po prostu pójdą oni na wcześniejszą emeryturę.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, NSZZ Solidarność również jest na etapie występowania z postulatami i żądaniami u dyrektorów, ale na chwilę obecną trudno jest określić w ilu placówkach. Zgodnie z ustawą o sporach zbiorowych, związki zawodowe występują do dyrektorów tych placówek, w których mają swoich członków, mogą również wystąpić ze sporem zbiorowym na terenie innych placówek, na żądanie pracujących tam nauczycieli.

Craig