Zakazany owoc smakuje najlepiej – słowa te idealnie określają gusta kulinarne najmłodszych. Wszystko wskazuje na to, że już 1 września przestaną być aktualne. Z nowym rokiem szkolnym prawdopodobnie wejdzie w życie rozporządzenie Ministerstwa zdrowia, przywracające do szkolnych sklepików jeden z przysmaków naszych dzieci.
Wielki powrót (nie)słodkiej bułki
Zakazany owoc smakuje najlepiej – słowa te idealnie określają gusta kulinarne najmłodszych. Wszystko wskazuje na to, że już 1 września przestaną być aktualne. Z nowym rokiem szkolnym prawdopodobnie wejdzie w życie rozporządzenie Ministerstwa zdrowia, przywracające do szkolnych sklepików jeden z przysmaków naszych dzieci.
Myli się ten, kto uważa że dzieci nie jadają w szkołach drożdżówek. Owszem jadają, ale od początku tego roku szkolnego robią to nielegalnie. Bo w myśl obowiązujących przepisów, bułka ze słodkim nadzieniem to produkt zakazany. Podobnie jak sól, cukier i wiele innych przypraw na stołówce. A, że dzieciaki są sprytne to i na ten problem znalazły rozwiązanie. Po prostu przynoszą drożdżówki i inne słodkie przegryzki w swoich tornistrach. W niektórych placówkach, wśród uczniów kwitnie nawet handel cukierkami, chipsami i podobnymi frykasami. Mało tego, w momencie wyrzucenia soli i cukru ze stołówkowego menu, dzieci ogłosiły bunt i przestały jadać obiady w szkolnych jadłodajniach. I trudno im się dziwić, skoro nawet pracujące tam panie, które gotują posiłki uważają, że stały się one niejadalne. Faktem jest, że zbyt duża ilość soli czy cukru ma negatywny wpływ na nasze zdrowie. Ale nie doprawianie jedzenia sprawia, że jest ono po prostu mdłe! Promocja zdrowego żywienia to świetny pomysł, jednak zdecydowanie wymagający poprawek bo jaki jest sens wprowadzać zakazy i wyrzucać sól, cukier oraz inne przyprawy ze szkolnego menu zamiast nieco ograniczyć ich ilość? Przecież w domu każdy z nas używa całej gamy przypraw i zarówno my, jak i nasze dzieci jesteśmy przyzwyczajeni do konkretnych, wyrazistych smaków!
Drożdżówka wróci, ale…
Najwyraźniej Ministerstwo Zdrowia przekonały te argumenty oraz protesty rodziców, którzy denerwowali się, że ich dzieci przychodzą ze szkoły głodne. Instytucja pracuje bowiem obecnie nad projektem rozporządzenia w sprawie powrotu do szkół kawy, kanapek z białego pieczywa i niektórych wyrobów cukierniczych. Jest szansa, że pojawią się one w szkolnych sklepikach już we wrześniu. Dzięki zmianie przepisów, uczniowie będą znów mogli zupełnie legalnie kupić pieczywo pszenne, razowe i pełnoziarniste. W sklepikach pojawi się też min.: pieczywo niskobiałkowe i bezglutenowe. Nowe rozporządzenie, oznacza także powrót wspomnianych już drożdżówek, które stały się symbolem walki o zniesienie żywieniowej cenzury. Ale tylko na określonych zasadach! Pieczywo półcukiernicze i cukiernicze, do którego się zaliczają musi spełniać konkretne warunki: w 100 g produktu nie powinno ono zawierać więcej niż 15 g cukru, 15 g tłuszczu i nie więcej niż 0,45 g sodu/1,2 g soli.
Będzie więcej warzyw
Promocja zdrowego żywienia nadal pozostaje sprawą priorytetową dla resortu zdrowia i co oczywiste, dla rodziców. Dlatego w ofercie szkolnych sklepików mają znaleźć się sałatki i surówki o urozmaiconym składzie, zawierające m.in. chude przetwory mięsne, przetwory z ryb, jaja oraz ser, produkty zbożowe i orzechy. Ważne, aby sałatki i surówki nie były dosalane lecz doprawiane świeżymi lub suszonymi ziołami. Co dla nas jest oczywiste bo przecież warzywa smakują najlepiej, gdy jego smaku nie przytłaczają przyprawy. Zamiast tłustych sosów na bazie majonezu i śmietany pojawią się natomiast dressingi na bazie jogurtu naturalnego. Rzeczą dyskusyjną, z którą można by polemizować jest stwierdzenie Ministra zdrowia, który uważa, że dzieci i młodzież spożywają bardzo niewielką ilość warzyw i owoców. Dlatego proponuje by w szkolnych sklepikach były one dostępne bez ograniczeń. W asortymencie pojawić mają się także suszone warzywa i owoce, orzechy oraz nasiona. Wśród propozycji są też soki owocowe, warzywne i owocowo-warzywne oraz przeciery, musy owocowe, warzywne oraz owocowo-warzywne bez dodatku cukrów i soli. Gdy lista dopuszczalnych produktów zostanie już poszerzona, dzieci będą mogły znowu kupić produkty mleczne np. jogurty, kefiry, mleko smakowe i serki homogenizowane. A także napoje, które je zastępują, takie jak napój: sojowy, ryżowy, owsiany, kukurydziany, gryczany, orzechowy lub migdałowy. Tych produktów również dotyczy ograniczona ilość cukru, tłuszczu i sodu/soli.
Zdaniem resortu zdrowia, uczniowie powinni mieć też możliwość zakupu bezcukrowej gumy do żucia bo dzięki niej mogą zadbać o higienę jamy ustnej po posiłkach, które konsumują między lekcjami. Na liście produktów zakazanych pozostają napoje energetyzujące oraz słodkie napoje niegazowane i gazowane np. oranżady czy uwielbiana przez dzieci cola.
Wejście w życie nowego rozporządzenia od 1 września 2016 r., na pewno ucieszy zarówno dzieci, rodziców jak i właścicieli szkolnych sklepików. Dzieci bo wreszcie będą mogły jeść to co lubią, rodziców bo ich pociechy przestaną wracać ze szkoły głodne. A sklepikarzy bo zapewne wzrosną ich dochody. Usatysfakcjonowany powinien być też Minister zdrowia bo być może przestanie być traktowany jak cenzor rodem z PRL-u… przynajmniej przez osoby, które walczyły o powrót drożdżówek do szkolnych sklepików!
Marzena Lech/Fot.pixabay
O komentarz w tej sprawie, poprosiliśmy dyrektor Szkoły podstawowej nr.12 im. Kornela Makuszyńskiego w Otwocku, panią Danutę Szyszko. Oto co nam powiedziała:
Jeśli wprowadzone zostaną zdrowe bułki, stworzone według odpowiedniej receptury to będzie to dobre rozwiązanie. Dzieci nie najedzą się samym owocem, a prawda jest taka, że kupują bułki w szkolnym sklepiku gdy są głodne lub czegoś im brakuje. W naszej szkole mają zapewnione kulinarne "atrakcje" bo są obiady, warzywa i owoce. Dziewczynki i chłopcy chętnie piją też mleko. Dzięki temu, nie ma tu problemu głodu. Ale maluchy często kupują też drożdżówki dla samej potrzeby kupowania i pokazania własnej samodzielności. Wzbogacenie asortymentu w sklepikach szkolnych sprawi też, że będą one miały rację bytu. Na tę chwilę ich prowadzenie jest nieopłacalne dlatego pan, który prowadził dotychczas taki punkt w naszej szkole zmuszony został do zrezygnowania.
Zapytaliśmy rodziców co sądzą o tym pomyśle. Oto co nam powiedzieli mama i tata jednej z uczennic:
To jest skandal! Uważam, że nadal powinny być zakazane! Przecież nikt nie będzie sprawdzał, czy zawartość cukru i innych dodatków w drożdżówkach jest zgodna z wytycznymi ministerstwa. A to jest naprawdę fatalne jedzenie. Jeśli jakieś dziecko ma ochotę na bułkę to może sobie ją kupić po drodze do szkoły. Preferujemy raczej zdrową żywność. Podobnie jak nasza córka dlatego uważamy, że w szkolnych sklepikach powinno być zdecydowanie więcej soków warzywnych i owocowych. Mogą być też kanapki, ale tylko z pełnowartościowym pieczywem. A także warzywa, owoce i orzechy. Nasza córka jada bardzo mało słodyczy i zdecydowanie nie jest fanką,drożdżówek, więc nigdy nie mieliśmy z nią problemów. Wręcz przeciwnie, potrafi nawet tłumaczyć koleżankom i kolegom, że powinni się lepiej odżywiać. W jej klasie tylko ona i jeszcze jedna dziewczynka przynoszą do szkoły kanapki np. z wędliną, serem i pomidorem lub ogórkiem. Pozostałe dzieci zapychają się słodyczami kupionymi w sklepiku.
Jeśli chcecie poznać zdanie dzieci na temat drożdżówek, szkolnych sklepików i jedzenia w stołówce, to koniecznie zajrzyjcie na nasz portal: HaloOtwock.pl! Znajdziecie tam filmik, na którym wypowiadają się uczniowie klasy IV ze szkoły podstawowej nr. 12 im. Kornela Makuszyńskiego!

Hejt wymierzony w Najprzedszkole...
„Sówki” w otwockiej komendzie policji...
III Charytatywne Powiatowe Zawody w Podciąganiu na Drążku ...
Kryzys wśród dzieci i młodzieży: wzrost liczby samobójstw i brak wspar...
Przedsiębiorcy z Mazowsza wykluczeni z programu Polska Wschodnia?...
Mazowsze pomaga seniorom...
Trwa nabór do Budżetu Obywatelskiego Mazowsza....
Miliard złotych od Marszałka. Gdzie są te pieniądze? ...
Napisz komentarz
Komentujesz jako: Gość Facebook Zaloguj