Czy musi dojść do tragedii, żeby izba przyjęć w Powiatowym Centrum Zdrowia zaczęła wreszcie działać jak należy?

-W nocy 28 lutego obudziłem się, poszedłem do łazienki, tam zaczął się krwotok z nosa. Nie mogłem go zatamować, więc zadzwoniłem po pogotowie. Powiedzieli, że nie przyjadą, więc obudziłem żonę, żeby zawiozła mnie do szpitala w Otwocku na Batorego. Dopiero po 3 dzwonku na izbę przyjęć wyszła pielęgniarka, zaspana, powiedziała, że mnie nie przyjmą, bo nie ma lekarza, nie ma laryngologa. Dała mi tylko gazę do tamowania krwotoku i wysłała do szpitala do Warszawy, na Kondratowicza. Nawet nie znała dokładnego adresu. Tam przyjęli mnie od razu, od razu zbadali, wypuścili dopiero rano. Lekarz, jak się dowiedział, że odesłali mnie z Otwocka zapytał: „to z tego słynnego, otwockiego szpitala”? Powiedział też, że gdyby nie krwotok, zostałbym „warzywem”. Miałem tak duże ciśnienie, że groziło wylewem krwi do mózgu. A ja bym chciał jeszcze pożyć – mam 43 lata, czwórkę dzieci… - napisał do redakcji Halootwock pan Tomasz.

Rozmowa z panem Tomaszem Górskim z miejscowości Sobienie Szlacheckie nas zmroziła, dlatego odwiedziliśmy go z kamerą. Już w lepszym zdrowiu, już bez tamponady, opowiedział nam o całym zajściu. Poznaliśmy tez druga bohaterkę – jego żonę, która mimo nocy i tego, że niewiele wcześniej odebrała prawo jazdy, zawiozła go do otwockiego szpitala. Zobaczyliśmy zdjęcia dzieci, które – przez zaniedbanie mógł osierocić.

-Wie pan, jak to jest usłyszeć, że pogotowie nie przyjedzie, jechać z żoną do szpitala a tam być odesłanym gdzieś do Warszawy, bo „nie ma lekarza”? Nawet mnie nikt nie zbadał, pielęgniarka mnie odesłała z gazikiem i workiem foliowym. A w Warszawie lekarz mówi że mogłem dostać wylewu, umrzeć, albo do końca życia być „warzywem”(…) Może bym odpuścił i nie informował was o sprawie, nie prosił o interwencję, ale to nie pierwszy taki przypadek w mojej rodzinie - mówi oburzony mężczyzna.

To nie pierwsza taka sytuacja

Pan Tomasz opowiada o historii sprzed kilku lat. Wtedy jego tata – starszy człowiek – dostał wysokiej gorączki. Wtedy również bliscy wzywali pogotowie, które nie mogło lub nie chciało przyjechać. -Kobieta z numeru alarmowego powiedziała, że nie lekarza nam wzywać, ale się z ojcem żegnać powinniśmy. W końcu przyjechał lekarz, stwierdził wysoka gorączkę, przepisał leki i pojechał. Z receptą jechałem z Sobień do Otwocka, tam nie było leków, więc do Międzylesia(…) Jak wróciłem do domu, to tyle co podaliśmy tacie lek, zamieniliśmy kilka słów, pół godziny później już zmarł.

O tym, że Izba Przyjęć w otwockim szpitalu cieszy się wśród mieszkańców naszego powiatu złą opinią, każdy doskonale wie. Zdają sobie z tego sprawę również włodarze naszego miasta, zdaje sobie z tego sprawę starosta powiatu, p. Cezary Łukaszewski, jak również powołany niedawno członek zarządu – p. Michał Mrówka, który postawił sobie za punkt honoru zreorganizowanie szpitala, a pracy na izbie przyjęć w szczególności.

Przypomnijmy – temat PCZ poruszyliśmy podczas spotkania w Starostwie Powiatowym, które odbyło się 20 lutego br. Relację możecie obejrzeć na naszym fanpage'u na Facebooku
Pan Starosta mówił wówczas, że wie, iż Izba Przyjęć jest najgorzej ocenianym oddziałem szpitala nie tylko przez pacjentów, ale i przez personel. Lekarz i pielęgniarki traktują pracę tu niemalże jako zesłanie, jako oderwanie ich od swoich zwykłych obowiązków.

-Fakt, trafiają tu osoby z różnymi problemami zdrowotnymi i dolegliwościami, ale spora część z nich w ogóle nie powinna tam trafiać, bo nie są to przypadki zagrożenia życia. Mogliby pójść do przychodni w godzinach jej pracy - mówi nam z kolei p. Michał Mrówka i dodaje: -Są różne osoby, często w stanie po spożyciu alkoholu, agresywne, ale lekarze zajmują się nimi. Zdarzało się, że pacjent potrafił przychodzić regularnie przez 3 tygodnie zupełnie bez powodu i domagać się za każdym razem interwencji medycznej. Są i tacy, którzy przychodzą, bo np. nie chce im się stać w kolejce do lekarza, więc przyjdą na izbę przyjęć  i domagają się natychmiastowego przyjęcia. Przez kilka tygodni obserwowałem pracę tu jako „tajny agent” – nie rzucając się w oczy – i naprawdę mam szacunek do personelu, za ich cierpliwość i zaangażowanie.

To, co spotkało pana Tomasza nie jest jednak „kolejnym przypadkiem” i choć można by próbować usprawiedliwiać pielęgniarkę, że „przyszedł człowiek, bo mu krew z nosa leci, a oczekuje nie wiadomo czego, jak gazik wystarczy”, to jednak jej obowiązkiem jest przyjęcie pacjenta, a obowiązkiem lekarza jest przeprowadzenie badania. Bo przecież z pozoru „niegroźne” objawy mogą być symptomem poważnego stanu – jak u pana Tomasza właśnie.

-Przypadek, o którym rozmawiamy, w ogóle nie powinien się zdarzyć. Na dyżurze był lekarz, może nie laryngolog, ale to nie zmienia faktu że był. Dlaczego pielęgniarka nie zawołała lekarza? Dlaczego sama oceniła, bez badań, że pacjent nie nadaje się do przyjęcia i udzielenia pomocy, tylko odesłała go do Warszawy? Tego zamierzam się od razu po naszej rozmowie dowiedzieć.
Jeśli faktycznie takie zdarzenie miało miejsce, a widzę, że ten pan raczej nie zmyśla, jeżeli faktycznie nie udzielono pomocy to trzeba będzie wyciągnąć konsekwencje, również i prawne – mówi oburzony Michał Mrówka.

Michał Mrówka, członek zarządu odpowiedzialny za bieżące funkcjonowanie Powiatowego Centrum Zdrowia ma plany na przyszłość. Chce „uzdrowić szpital”, który mimo pierwszego, negatywnego wrażenia, okazuje się dobrze wyposażony i posiada naprawdę dobrych i zaangażowanych lekarzy. Chce przebudować izbę przyjęć, zmienić kompletnie jej funkcjonowanie. Oczywiście nie wszystko na raz i nie w ciągu kilku miesięcy. To plany na kilka lat, a p. Mrówka swoją najbliższą przyszłość wiąże właśnie z otwockim PCZ. Czy mu się to uda i przede wszystkim – co zrobi w sprawie nieudzielenia pomocy lekarskiej panu Tomaszowi?
Adrian Chryk


Treść e-maila, którego otrzymaliśmy od p. Michała Mrówki tuż przed oddaniem do druku nowego numeru HO:

Dzień dobry,

po otrzymaniu informacji dotyczących zdarzenia, do którego doszło w Izbie Przyjęć PCZ, w dniu 28 stycznia 2020r o godz. 2.30, i po przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, pragnę przeprosić za zachowanie personelu, który odesłał pacjenta z krwotokiem do innego podmiotu leczniczego. Zachowanie osób pełniących dyżur było nieprawidłowe i jest przeze mnie nieakceptowalne.

Jednocześnie pragnę zapewnić, iż podejmę odpowiednie środki, aby w przyszłości nie dochodziło do podobnych nagannych sytuacji. Personel zatrudniony w Szpitalu zobowiązany jest do respektowania praw pacjenta, jak również do przestrzegania etyki zawodowej oraz do podejmowania działań w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych według obowiązujących norm i procedur, a wszelkie uchybienia w tym zakresie nie powinny mieć nigdy miejsca. Na dniach przeprowadzę rozmowy dyscyplinujące z pracownikami Izby Przyjęć.

Biorąc pod uwagę powyższe pragnę wskazać, iż dla naszej placówki najważniejsze jest dobro pacjenta oraz zapewnienie ciągłego, niczym niezakłóconego dostępu do korzystania przez pacjentów z przysługujących im świadczeń zdrowotnych. Wszelkie przejawy nieetycznych zachowań personelu,  oraz naruszanie przez nich praw pacjenta nie uzyskują akceptacji i będą przeze mnie i kierujących Szpitalem zwalczane.

Za zaistniałą sytuacje przepraszamy.

Z wyrazami szacunku,

Michał Mrówka

Członek Zarządu

§ 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.

Obowiązek udzielenia pomocy lekarskiej został ujęty w art. 30 ustawy o zawodzie lekarza.
Art. 30 Ustawy o Zawodach Lekarza i Lekarza Dentysty mówi, iż „lekarz ma obowiązek udzielać pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w jej udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki”.
Jeśli osoba udzielająca pomocy jest pielęgniarką, zgodnie z art. 19 ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej, pielęgniarka, położna ma obowiązek udzielić pomocy w każdym przypadku niebezpieczeństwa utraty życia, poważnego uszczerbku na zdrowiu pacjenta, zgodnie z posiadanymi kwalifikacjami zawodowymi.