Jednym z ostatnich obostrzeń w związku z ograniczeniem liczby zachorowań było przejście na zdalne nauczanie we wszystkich szkołach i uczelniach od klas 1 aż do ostatniego roku studiów. Jednak jest nadzieja, że od grudnia przynajmniej część dzieci wróci do nauki w szkołach.

-Jeśli krzywa dziennych zakażeń koronawirusem zostanie wypłaszczona, to mamy szansę, by po 29 listopada przynajmniej stopniowo wracać do szkół - powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek.

Goszcząc w jednej z rozgłośni radiowych, minister edukacji tak opisywał obecną sytuację i przede wszystkim – szanse na zwolnienie rodziców z obowiązków nauczycieli w szkołach domowych: -Póki co, mamy decyzję do 29 listopada. Mamy nauczanie zdalne od I klasy szkoły podstawowej wzwyż. Liczymy, że przez te trzy tygodnie blisko będziemy mieli sytuacje opanowaną w tym sensie, że ta krzywa zachorowań zostanie wypłaszczona, że nie będzie zwiększonej liczby dziennych zarażeń, bo to wszytko jest z sobą powiązane - powiedział minister. Tłumaczył to utrzymaniem wydolności systemu opieki zdrowotnej. -Jeśli uda się to zrobić w ciągu tych kilkunastu dni, dzięki zaangażowaniu wszystkich Polaków, nauczycieli, uczniów, rodziców, przestrzeganiu wszystkich obostrzeń i rygorów, które są wprowadzane, nie po to by kogoś blokować, ale by ratować życie i zdrowie, to jestem przekonany, że mamy szansę po 29 listopada przynajmniej stopniowo wracać do szkół - zapewnił.

Nie trzeba przypominać rodzicom, że od września w przedszkolach i szkołach naszego powiatu mieliśmy wysyp przypadków zakażenia koronawirusem. O ile jednak na kwarantannę wysyłano całe klasy lub placówki, to przypadków zachorowań wcale nie było tak wiele. Stąd też w mediach społecznościowych huczało od wpisów osób, które nie rozumiały zasadności wysłania wszystkich dzieci ze wszystkich placówek wychowawczo-oświatowych na zdalne nauczanie. Zwłaszcza, że to nie dzieci były zarażone, a nauczyciele czy wychowawcy.

Jak słowa ministra komentuje wirusolog?
-Jak najbardziej powinniśmy o tym myśleć już teraz i mądrze zaplanować, w jaki sposób jak najszybciej wrócić do normalności. Ważne, aby zrobić to bezpiecznie i nie pójść hurraoptymistycznie do przodu, tak jak to miało miejsce we wrześniu. Wierzę, że może to być zrobione - tak wirusolog prof. dr hab. Krzysztof Pyrć odnosi się do zapowiedzi ministra edukacji i nauki. 
Jednocześnie prof. Pyrć informuje, że nie należy się sugerować jedynie tzw. krzywą zakażeń, bo nie jest to w żaden sposób miarodajne: -To może być mylące. Liczba dzienna będzie zależała od tego, ile testów przeprowadzimy, jaki będzie przebieg choroby w danym sezonie, ale też od tego, ile osób będzie chciało się testować - wyjaśnia.

Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji i nauki do 29 listopada 2020 r. przedłużone zostało ograniczenie funkcjonowania klas IV-VIII szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży, szkół podstawowych dla dorosłych, szkół ponadpodstawowych, placówek kształcenia ustawicznego i centrów kształcenia zawodowego. Uczniowie i słuchacze tych szkół od 26 października nie mają zajęć stacjonarnych, tylko uczą się zdalnie. Dodatkowo do 29 listopada takim samym ograniczeniem zostały objęte klasy I-III szkoły podstawowej, uczniowie z tych klas też będą uczyć się zdalnie.

Fot. domena publiczna