Mieszkańcy Kresów martwią się o bezpieczeństwo na ulicy Szkolnej. Brak chodników i spowalniaczy może doprowadzić do groźnych zdarzeń. Czy miasto coś z tym zrobi?

Na skrzynkę Urzędu Miasta od kilku miesięcy spływają prośby o poprawienie bezpieczeństwa na jednej z bardziej ruchliwych dróg na Kresach. -Nie ma odpowiedniego pobocza i żadnych spowalniaczy, a kierowcy niestety lubią jeździć tędy z dużą prędkością - mówi pan Marian, który mieszka przy ul. Szkolnej, i który od stycznia dwukrotnie zwracał się do władz z prośbą o rozwiązanie tego problemu. Jak twierdzi pan Marian, sprawa jest pilna – chodzi bowiem o bezpieczeństwo najmłodszych. Przy ul. Szkolnej mieści się podstawówka nr 4, do której codziennie uczęszcza mnóstwo dzieci, w tym sześciolatki. Aby przejść między ul. Piastową i Napoleońską, gdzie brakuje chodnika, przechodzień nie ma innego wyjścia, jak zejść na jezdnię. Biorąc pod uwagę beztroskę małych przechodniów, którzy nie zawsze wiedzą jak zachować ostrożność na drodze, wiąże się to ze sporym niebezpieczeństwem. Tę sytuację rozwiązałoby utworzenie odpowiedniego pobocza, a także instalacja tzw. śpiących policjantów, którzy zmuszą kierowców do zdjęcia nogi z gazu.

Pan Marian, który zgłosił się do nas z tematem ulicy Szkolnej wspomina także o wyrwie w asfalcie na wysokości ulicy Gdańskiej. W miejscu dziury bardzo często tworzy się kałuża, przez co jest ona niewidoczna dla kierowców. Jakiś czas temu zdarzyło się, że samochód zerwał na niej zawieszenie. Po tym incydencie, przed wyrwą postawiono słupek ostrzegawczy. Dziś natomiast już go nie ma, a dziura jak była, tak jest do tej pory. Oprócz poprawy bezpieczeństwa pieszych, przydałoby się zatem poprawić także stan nawierzchni i wyjść naprzeciw kierowcom.

Inwestycja, którą przy poparciu reszty mieszkańców zaproponował pan Marian zdaje się być niezbyt kosztowna. Pozostaje jednak pytanie, ile trzeba będzie na nią czekać?

MK/fot. Martyna Kędziorek