Mieszczuchy coraz chętniej przeprowadzają się na wieś, a potem dziwią się, że wieś, jaką sobie wymarzyli w blokowym M- ileś tam, nie istnieje. Że wieś wcale nie jest ani spokojna, ani wesoła. Zwierzęta gospodarskie nie pachną zbyt przyjemnie, a na dodatek wydają różne dźwięki o najróżniejszych porach doby. Maszyny rolnicze też hałasują, a na dodatek blokują drogi i nie da się ich wyminąć.

Mieszczuchy doszły więc do wniosku. że dyktatura rolników musi się skończyć i co chwilę wzywają policję. Na dodatek właśnie trwają żniwa, które dla rolników oznaczają mnóstwo pracy, bez względu na dzień tygodnia i pogodę. Tymczasem, zamiast pracować w polu muszą się użerać ze swoimi sąsiadami, którym nie podoba się to, że maszyny hałasują i wznoszą tumany kurzu, obory czy kurniki wcale nie pachną swojsko, a poranne ptasie trele zagłusza ryczenie krów, kwiki świń, a najbardziej pianie kogutów o jakichś barbarzyńskich porach.

Przecież oni nie po to zaciągali ogromne kredyty na budowę wiejskich domów, żeby jakiś rolnik jeździł kombajnem tuż pod ich oknami. Rolnicy w całej Polsce irytują się tym, że „miastowi” sąsiedzi nasyłają na nich policję i przeszkadzają im w pracy. A na dodatek, policja sprawia takie wrażenie, jakby niczego nie rozumiała i od czasu do czasu daje rolnikom mandaty za zakłócanie ciszy nocnej. Jako jeden z pierwszych taki mandat za zakłócanie spokoju sąsiadów w wysokości 500 zł dostał pan Karol z Oławy. Obok jego 95- hektarowego gospodarstwa zbudowano osiedle, gdzie mieszka około 5 tysięcy ludzi. Miastowym oczywiście nie podobają się hałasy z gospodarstwa i nieustannie wzywają policję.

Takie zachowanie zarówno „mieszczuchów” jak i policjantów na tyle zirytowało rolników, że postanowili działać. Coraz częściej pojawiają się kampanie informacyjne dla mieszkańców wsi. Pierwsza zajęła się sprawą Dolnośląska Izba Rolnicza, która przygotowała plakaty, ulotki i spoty do lokalnych mediów. Rolnicy informują w nich o tym, że wieś jest fabryką żywności pod gołym niebem, więc nie - rolnicy, którzy tam mieszkają muszą się przygotować na ewentualne niedogodności związane z ich pracą. Natomiast Krajowa Rada Izb Rolniczych chce zorganizować ogólnopolską akcję informacyjną o warunkach życia na wsi. Dodatkowo zaproponowano, żeby każdy mieszkaniec miasta, kiedy chce się przeprowadzić na wieś podpisał oświadczenie o tym, że zdaje sobie sprawę z warunków i specyfiki tamtejszego życia. Informuje o tym swiatrolnika.info.

Osoby, które nie są związane z rolnictwem, ale osiedlają się na terenach wiejskich muszą zdawać sobie sprawę ze specyfiki tych obszarów. Muszą rozumieć i akceptować uciążliwości zapachowe związane z produkcją zwierzęcą, hałas wynikający z pracy maszyn rolniczych, ponieważ rozwój funkcji nierolniczych na terenach rolnych nie może stać się barierą dla funkcjonujących tam gospodarstw rolnych.