W naszej relacji z 9 października br. „TBS – TAK, tasiemiec – NIE!”, mieszkańcy otwockiego, zabytkowego osiedla przy ul. Poniatowskiego 33-39, wyrazili swój sprzeciw wobec obecnego projektu TBS. Mówili też o zaniedbaniu miasta w postaci braku remontu starego, walącego się śmietnika, czy budowy nowego. Po rozmowie z prezydentem Margielskim nadano wreszcie bieg sprawie. Happy end? Niekoniecznie!

Podczas rozmowy z dziennikarzami HO, prezydent Jarosław Margielski zdziwił się, że temat remontu czy budowy nowego śmietnik na osiedlu w ogóle się pojawił, bo przecież on „zlecił prace dawno temu” i był przekonany, że zostały już wykonane. Przekonania to jedno, rzeczywistość to drugie. Po naszej interwencji i wglądzie prezydenta w stan faktyczny prace ruszyły. Niestety, popełniono dwa kardynalne błędy i nie wiadomo, który jest większy: czy to, że na remont przeznaczono tylko 5000 złotych (bez sprawdzenia stanu faktycznego), czy to, że pracami zajmuje się z przymusu OZEC. Postęp prac na bieżąco monitorują i komentują mieszkańcy osiedla, dziwiąc się temu, co się w ogóle dzieje. Dziwią się też sami, oddelegowani do wykonania remontu pracownicy OZEC.


- Jednego poranka rozmawiałam z pracownikami OZEC. Na wstępie zastał mnie widok – jeden pracuje, reszta stoi i się patrzy. Powiedzieli mi, że w ogóle nie wiedzą, co mają remontować, bo według nich śmietnik nadaje się do wyburzenia. Konstrukcja jest tak popękana, że lepiej zburzyć i postawić nowy. Co więcej, usłyszałam jeszcze inne interesujące rzeczy. Pracownicy nie mają absolutnie żadnego planu remontu, nie mają absolutnie żadnych kwalifikacji remontowo-budowlanych, remont wykonują „bo im kazano”, a sama kwota to na dobrą sprawę nie wystarczy nawet na materiały. – mówi jedna z mieszkanek.


Zrobiono zupełnie niepotrzebną wylewkę z progiem, o który mogą się potykać starsi mieszkańcy. Po co? Tego nie wiedzą nawet sami „budowlańcy z łapanki”. Ściągnięto pokrycie dachu – eternit, który już lata temu powinien być zastąpiony innym, nie trującym pokryciem. Pracownicy skarżą się, że zrzuca się na nich wszystkie remonty czy przebudowy, jakie się tylko da. Odgórnie, bez przetargów itp. Nikt ich też nie pyta o ich umiejętności i kwalifikacje. Owszem, coś tam potrafią, jak to mężczyźni, ale budowlańcami nigdy nie byli i nie są. Obecnie śmietnik ma nowy tynk, jest odmalowany, pokrycie dachu zostało wymienione na blaszane, instalowana jest furtka z zamknięciem i siatka chroniąca śmietnik przed wizytami „nocnych gości” – zwierząt i osób spoza osiedla wyrzucających śmieci do osiedlowego śmietnika.


Knebel w usta mieszkańcom?

-Najlepiej zakneblować nam usta byle czym, bylebyśmy tylko siedzieli cicho
 – taką i podobne opinie na temat remontu mają sami zainteresowani. 
-Przysłali nieprzygotowanych i niewykwalifikowanych pracowników, którzy sami nie wiedzą co robią i są tu z przymusu. Niedoszacowano kosztów. Zamiast wyburzyć tę ruderę i postawić nowy śmietnik, łatają tylko dziury, a za rok śmietnik i tak się rozpadnie. Ale władze chcą nam zamknąć usta, że nas słuchają i działają, żebyśmy siedzieli cicho w sprawie TBS i samowolki magistratu – mówi nasza rozmówczyni. A inna dodaje: -Już teraz w Urzędzie Miasta na same słowa „TBS przy Poniatowskiego” albo na dźwięk mojego głosu dostają wysypki. Łokietka aż trzęsie, najlepiej żebym przestała istnieć – tak mi powiedzieli jego podwładni. Najlepiej, żebyśmy się zamknęli i pozwolili miastu wybudować tego tasiemca.

O sprawie TBS na pewno będziemy pisać i śledzić ją na bieżąco, tymczasem – razem z mieszkańcami osiedla – obserwujemy tę swoistą „rozgrzewkę” OZEC przed poważnymi pracami budowlanymi, które tej spółce jak i OPWiK-owi już zleca miasto. Jeśli przebudowa SP12 na przedszkole będzie wyglądać jak remont śmietnika przy Poniatowskiego – niczego dobrego to nie wróży.

O komentarz poprosiliśmy wiceprezesa spółki OZEC, Władysława Dariusza Łokietka. Niestety, do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi. 

AC