Rząd zapowiedział powtórkę z marca, gdy ustalono konkretne godziny, w których zakupów m.in.: w sklepach i aptekach mogli dokonywać wyłącznie seniorzy. Tym razem jednak są pewne zmiany. Kto skorzysta?

Wiosenne „godziny dla seniorów” wywołały tyle samo słów pochwały wśród osób 60+, co krytyki na ich zachowanie. Pisaliśmy o tym 14 kwietnia tego roku na stronach Halootwock w artykule pt.: „Godziny dla seniorów”. Czyli awantura o miejsce w kolejce.

Tym razem – niepomny krytyki – premier Morawiecki zapowiada powtórkę. Codziennie w godzinach 10-12 sklepy, drogerie i apteki będą otwarte WYŁĄCZNIE dla osób powyżej 60 roku życia. To zmiana w stosunku do ustalonego wiosną wieku granicznego 65 lat. -Podjęliśmy decyzję, że wprowadzamy godziny dla seniorów. Tak jak to było wiosną, od 10 do 12, w sklepach spożywczych, aptekach i drogeriach, naprawdę dajmy w tym czasie, drodzy rodacy, zrobić zakupy naszym seniorom - powiedział na konferencji prasowej premier Morawiecki.

Obniżenie wieku – dlaczego?
Obniżenie wieku osób korzystających z godzin dla seniorów to ruch, który ma kilka celów. Pierwszy i najważniejszy to pozyskanie przychylności starszych ludzi. Drugi, równie ważny, choć częściowe „zapełnienie” sklepów, które będą odczuwać znaczne straty, bo mimo uprzywilejowania, seniorzy wcale nie spieszyli się do robienia zakupów w „swoich” godzinach. Dzięki temu właściciele zostaną pozbawieni argumentu w dyskusji, która właśnie się zaczęła. Trzecim celem mogłoby być odizolowanie osób starszych od potencjalnych źródeł zakażenia, kłopot tylko w tym, że przed „godzinami dla seniorów” należałoby punkty sprzedaży zamykać w celu kompleksowego odkażania, podobnie na ten czas musiałaby być kompletnie inna obsługa, niż w godzinach dla wszystkich. A o tym nic nie wiadomo. A więc – osoby powyżej 60 roku życia co prawda będą miały sklepy tylko dla siebie, niemniej możliwość zarażenia się będzie tylko trochę mniejsza niż w innych godzinach. Nie zyska nikt, a stracą właściciele wszystkich sklepów, aptek i drogerii.

Seniorzy nie zyskają – za to stracą WSZYSCY!
To nie jest próżne straszenie. Pracodawcy RP dopominają się o handlowe niedziele, jeśli rząd chce znowu wprowadzić wyłączenie wszystkich sklepów na dwie godziny każdego dnia. Inaczej mogą wzrosnąć ceny. -Będzie mniej czasu na sprzedaż dla innych klientów. To sprawi, że w pozostałych godzinach nastąpi spiętrzenie odwiedzających. Trudne będzie też utrzymanie obrotów na dotychczasowym poziomie - mówi w rozmowie z money.pl dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Jednocześnie dr Dudek nie wyklucza, że aby zrekompensować znikomą liczbę kupujących, przedsiębiorcy mogą podnieść ceny sprzedawanych towarów.

-Godziny dla seniorów to ograniczenie podażowe. Poprzednio widzieliśmy, że w tych godzinach sklepy były puste. To zmniejsza obroty, a koszty stałe rozkładają się na mniejszą liczbę klientów. Ta sytuacja może wywołać presję na wzrost cen - zauważa dr Sławomir Dudek.

W swoją argumentację premier wplata zwrot „drodzy rodacy”. Można się tylko zastanawiać, czy chodzi mu o seniorów i sugestię „kosztownego” utrzymania przez państwo poparcia emerytów, czy też ogólnie o to, że w jego mniemaniu Polacy są zbyt kosztowni dla rządu. Opcja utożsamiania się z nami jest mało prawdopodobna.