Likwidacja, czy reorganizacja? O przyszłości Ogniska im. „Dziadka” Lisieckiego rozmawiamy ze Starostą powiatu otwockiego Cezarym Łukaszewskim.

Uchwała o likwidacji Ogniska wywołała burzę w mediach społecznościowych. Pojawiło się wiele plotek i domysłów na temat powodów jej podjęcia. Jakie są te prawdziwe?

Po zlikwidowaniu gimnazjum powiatowego nr 21, Ognisko w zasadzie ograniczyło działalność do kilkunastu dzieci na zajęciach, natomiast koszty funkcjonowania placówki były bardzo wysokie. Radni podczas posiedzenia komisji, która odbyła się na terenie „Dziadka” Lisieckiego 2 miesiące temu, wyrażali się w tym kierunku, żeby przeprowadzić reorganizację czy wręcz zlikwidować placówkę. Zarząd przygotował stosowną uchwałę i podjęliśmy ją na nadzwyczajnej sesji w ubiegłym tygodniu.

Wiele osób ma obawy, że wszystko po to, żeby pozbyć się dzieci i sprzedać bardzo atrakcyjny teren.
Wiąże się to z tym, że powiat ma bardzo bogate plany na zagospodarowanie tego terenu, mniej więcej w kierunku prospołecznym w takiej formie, jak Ognisko funkcjonowało o do tej pory. Prowadzimy tam teraz dwa programy „senioralne”. Pierwszy z nich to dom dziennego pobytu dla osób starszych, czyli około 20 pensjonariuszy, a  drugi klub seniora, czyli około 30 osób korzystających z opieki dziennej. To są dwa programy finansowane przez środki unijne.
Natomiast w perspektywie od stycznia, bo wtedy miałaby nastąpić likwidacja, mamy w planie zagospodarowanie dzieci, które do tej pory korzystały z Ogniska, tylko w innej formule. Chcemy ogłosić konkurs, czy zapytanie ofertowe dla instytucji, które prowadzą tego typu opiekę często ze środków pozarządowych, np. organizacja chrześcijańska Caritas prowadzący takie świetlice na terenie Otwocka, czy Józefowa…

A co z dziećmi? Rozlokujecie je po całym mieście z przyległościami?
Dzieci pozostaną na terenie Ogniska! Obiekt przy ul. Mickiewicza nadal będzie obiektem do zagospodarowania i będą tam prowadzone zajęcia na obiektach sportowych, w obiektach, które są na terenie ogniska i nadają się do prowadzenia zajęć i nie widzę tu zagrożenia dla nikogo, szczególnie dla dzieci, które nadal będą korzystały z tego obiektu – być może na podobnych zasadach jak do tej pory. Natomiast są to dzieci z okolicznych domostw, z okolicznych szkół, które powinny być zagospodarowane przez miasto Otwock, gdyż powiat prowadzi powiatowe jednostki, a ta ma wybitnie charakter miejski.


Dzieci to jedno, ale co z kadrą? Chcecie, żeby w placówce pracowali wyłącznie wolontariusze?

Pracownicy kosztują milion złotych rocznie. Niektórzy dostaną wypowiedzenia z pracy, niektórzy przejdą na emeryturę, niektórzy zostaną „zagospodarowani” w innych placówkach opiekuńczych. Mamy półtora miesiąca na to i sprawa się dzieje. Pozostało jeszcze półtora miesiąca do końca roku, no, może 4 tygodnie, natomiast faktycznie niektóre osoby będą miały rozwiązany stosunek pracy.

Nie ma się co oszukiwać, że zostało aż półtora miesiąca, bo idą Święta i nikt z rady nie będzie wtedy pracował.
Ale to nie rada się tym zajmuje tylko PCPR.

No tak, ale zwalnia pan pracowników bo kosztują, a zamierza pan zatrudnić firmy czy organizacje zewnętrzne, które tez kosztują…
Nie będę zatrudniał firm zewnętrznych, bo są instytucje czy organizacje, funkcjonujące w przestrzeni publicznej, które realizują podobne zadania „pro publico bono”, więc nie zamierzam wydawać środków jak dotychczas, żeby zapewnić zajęcia dla kilku czy kilkunastu dzieci.


Kilkanaścioro szkolnych, a zajęcia są dla bardzo wielu dzieci, którym w domu się nie przelewa, lub z rodzin dysfunkcyjnych. A teraz mają być rozmieszczone po instytucjach zewnętrznych?

One będą rozlokowane na terenie ośrodka, które teraz nazywa się Ognisko „Dziadka” Lisieckiego.

Czyli lokalizacja się nie zmienia, zmienia się tylko organizacja?
Dokładnie tak, nie mamy żadnych planów, tym bardziej niecnych, w stosunku do tego terenu, chcemy, żeby nadal on spełniał funkcje społeczne, między innymi funkcje opiekuńcze dla dzieci z domów, w których nie do końca mają zapewnione dobre warunki.


Ta reorganizacja potrwa, co wtedy będzie się działo z dziećmi? Z piątku na poniedziałek nie da się ot tak przeskoczyć z reorganizacją.
No właśnie mamy jeszcze te parę tygodni, żeby wszystko zorganizować tak, żeby jednak z piątku na poniedziałek ruszyć z nowym i żeby dzieci nie zauważyły żadnej zmiany. A ognisko funkcjonuje do końca grudnia i od pierwszego stycznia jakaś forma opieki nad tymi dziećmi z pewnością będzie. Będzie to organizowało Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, bo będzie to jednostka funkcjonująca w strukturach PCPR.


Ale spójrzmy na to też pod kątem dzieci. Do tej pory były „ciocie” i „wujkowie”, wychowankowie byli bardzo zżyci, a teraz będą po prostu „wychowawcy”, obce osoby, z pańskiego punktu widzenia – człowieka, ojca, pedagoga – przecież dla dzieci to będzie bardzo nagła zmiana i pewnego rodzaju trauma…
Nie przypuszczam, żeby to była jakaś trauma, kadra pedagogiczna zmienia się i w placówkach wychowawczych i szkolnych, więc nie robiłbym takiego problemu, że kto inny będzie się zajmował tymi dziećmi, bo to nie będą osoby mniej kompetentne.


Nie podważamy kompetencji, ale chodzi nam o relacje emocjonalne między dziećmi i wychowawcami. Zmiany, o których pan wspomniał są naturalne jedni przychodzą, inni odchodzą, zmieniają pracę czy idą na emeryturę i to jest normalne, a tu mamy zmianę kompletnie nienaturalną. I to będzie się działo z dnia na dzień…

Ale oferta Ośrodka będzie poszerzona, bo będą też tam osoby z domu kultury i ta oferta w porównaniu z graniem w piłkarzyki, czy warcaby będzie bardzo poszerzona. Myślę, że atrakcyjność zajęć nie spadnie, a nawet znacząco się podniesie i dzieci będą miały do wyboru o wiele więcej zajęć niż tylko zajęcia świetlicowe, które były prowadzone do tej pory.

Tylko że w Ognisku  nie prowadzono wyłącznie „zajęć świetlicowych”. Choćby świetne boisko i drużyna, która działała z niemałymi sukcesami…

Tyle tylko, że była to drużyna komercyjna, która korzystała z boiska na niejasnych zasadach. Teraz jeśli dzieci będą uczestniczyły w zajęciach sportowych, to będą uczestniczyć na zasadach normalnych; będzie instruktor od wychowania fizycznego i dzieci będą korzystać z obiektów, bo te obiekty muszą żyć. Będzie też program „sport dla niepełnosprawnych”, a takich osób mamy kilka tysięcy. No i działalność PMDK-u, który już tam (na Poniatowskiego) się nie mieści, więc też i w Ognisku będą prowadzone zajęcia. Moim zdaniem, zdaniem zarządu i radnych, przekształcenie tego w inną formę będzie tylko z korzyścią dla dzieci, a nie będzie krzywdą, więc teraz nie czas oceniać.

Komentarze internautów nie są zbyt przychylne, dlatego właśnie rozmawiamy.
Ja doskonale rozumiem emocje, gdyż ta placówka funkcjonowała kilkadziesiąt la, w strukturach powiatu kilkanaście lat, więc rozumiem, jest tradycja, są sentymenty, i rozumiem, że cała akcja, a zwłaszcza jak pada słowo „likwidacja” wzbudza emocje. I rozumiem że ze strony osób związanych z Ogniskiem różne komentarze padają. Ja jednak jestem przekonany, że będzie lepiej niż do tej pory. Pod inną nazwą, pod innym szyldem, z innymi ludźmi, ale również i z tymi dziećmi co do tej pory, ale i z innymi, bo musimy się otworzyć na powiat, bo (Ognisko) jest w strukturach powiatowych.


A to nie jest tak, że PMDK w swoim budynku już się nie  mieści, jak pan sam wspomniał, więc szukając nowego lokum dla części zajęć po prostu likwidujecie Ognisko i już macie gotowe miejsce, z budynkami, z infrastrukturą sportową, w dodatku za darmo, byle tylko parę osób wyrzucić, zmienić formę organizacyjną i sprawa załatwiona?

PMDK jest w strukturach powiatu tak jak Ognisko, więc to nie jest wykorzystaniem czegoś kosztem czego innego. To nie tak, że szukamy bazy pod działalność PMDK.
Staram się powiedzieć, że krzywda się nikomu nie stanie, wręcz przeciwnie, poszerzamy ofertę, a nie ją zawężamy. Nie zostanie przeniesiona działalność PMDK do Ogniska, ale PMDK wspomoże działalność Ogniska, być może z jakąś nową sekcją – to nie tak, że pani dyrektor się ucieszy, bo być może przeniesiemy jakieś tańce na lodzie do Ogniska, to nie jest tak.

A co z festiwalem muzycznym w Ognisku? Czy też będą zmiany?
Ten festiwal odbywał się na wiosnę i odbywać się będzie, to wieloletnia tradycja i warto ją zachować. Podobnie jak z turniejami piłkarskimi i innymi.


Więc mamy nadzieję, że wszystko ruszy od początku roku?
No tak, mamy wielką nadzieję, nawet się zobowiązaliśmy. To dla nas duże wyzwanie, jakiego się podjęliśmy, i chcemy poprawić sprawę, a nie pogorszyć. To, że są podejrzenia że chcemy sprzedać, zagospodarować inaczej – nie, zamierzamy dać więcej niż do tej pory i każde dziecko, nie tylko z Ogniska, będzie mogło z oferty korzystać.


I tym optymistycznym akcentem kończymy naszą rozmowę. Dziękujemy za wywiad.