Premiery nowych smartfonów przyzwyczaiły nas do najróżniejszych promocji na start – Samsung dorzuca mniejsze urządzenia, a Xiaomi potrafi zaoferować w zestawie frytkownicę czy nawet hulajnogę! Trudno się dziwić takim zabiegom, bo początkowa cena Xiaomi 17T (prawie 3000 zł) była dość odważna. Na szczęście, jak to u tego producenta bywa, cena szybko topnieje i smartfon staje się łakomym kąskiem. Co zatem dostajemy, gdy emocje po unboxingu nieco opadną?| Źródło: pancernik.eu
Xiaomi 17T: Aparat i reklamy w roli głównej?
Premiery nowych smartfonów przyzwyczaiły nas do najróżniejszych promocji na start – Samsung dorzuca mniejsze urządzenia, a Xiaomi potrafi zaoferować w zestawie frytkownicę czy nawet hulajnogę! Trudno się dziwić takim zabiegom, bo początkowa cena Xiaomi 17T (prawie 3000 zł) była dość odważna. Na szczęście, jak to u tego producenta bywa, cena szybko topnieje i smartfon staje się łakomym kąskiem. Co zatem dostajemy, gdy emocje po unboxingu nieco opadną?
Wygląd i ekran – klasyka, która cieszy oko Na froncie wita nas piękny, płaski, amoledowy ekran (za co ogromny plus od wszystkich fanów szkieł hartowanych!). Odświeżanie 120 Hz, wysokie zagęszczenie pikseli i świetna jasność robią robotę. Mimo braku płynnego przełączania LTPO (mamy stałe przeskoki), panel prezentuje się znakomicie. Co ciekawe, choć telefon waży około 200 gramów i pewnie leży w dłoni, plastikowe plecki odrobinę zaburzają "flagowe" odczucia. W tej cenie na pewno warto byłoby ten tył odpowiednio zabezpieczyć.
Warto pochwalić obecność standardu IP68, dzięki któremu nie musimy martwić się o zalanie w deszczowe dni.
Wydajność i bateria, czyli to, co Xiaomi potrafi najlepiej Sercem urządzenia jest procesor MediaTek Dimensity 8500 Ultra połączony z 12 GB RAM-u. W praktyce? Smartfon radzi sobie bezbłędnie z codziennymi zadaniami i okazjonalnym graniem, utrzymując przy tym świetną kulturę pracy. Aplikacje ładują się błyskawicznie dzięki pamięci UFS 4.1.
Prawdziwą gwiazdą jest jednak bateria krzemowo-węglowa o pojemności aż 6500 mAh, wspierana bardzo szybkim ładowaniem. Dwa dni spokojnego działania to dla niego żaden problem.
Aparaty – efektowna współpraca z Leicą Zestaw aparatów na tylnej wyspie (mimo jednego, niepotrzebnego "fejkowego" oczka) to zdecydowanie mocny atut 17T. Kolaboracja z firmą Leica przynosi rewelacyjne efekty, zwłaszcza jeśli chodzi o reprodukcję kolorów – tryby Authentic i Vibrant sprawdzają się świetnie. Główny obiektyw i 50-megapikselowe tele dostarczają pięknych, ostrych i bogatych w detale zdjęć. Trochę słabiej na ich tle wypada obiektyw ultraszerokokątny bez autofokusa, ale podsumowując – to wciąż jedna z najlepszych fotograficznych propozycji w tej półce cenowej.
Skaza na szkle – oprogramowanie pełne reklam Niestety, tu dochodzimy do rzeczy, która budzi największy niesmak. Nakładka systemowa, choć płynna i oferująca długie wsparcie aktualizacji (do Androida 21!), przypomina wirtualny słup ogłoszeniowy. Mnóstwo preinstalowanych, "śmieciowych" aplikacji i wyskakujące powiadomienia z reklamami gier to coś, co w telefonie z tej półki jest po prostu niedopuszczalne.
Czy warto? Xiaomi 17T to z pewnością intrygujący i udany sprzęt z genialnym ekranem, świetną baterią i aparatami, które mogą zawstydzić droższą konkurencję. Jeśli jednak spadająca na łeb na szyję cena skusi Was do zakupu, musicie przygotować się na drobne "porządki" w systemie z wszechobecnymi reklamami na start.

Xiaomi 17T Pro: chińczyk daje i zabiera…...
Nie przepłacaj. Oto 5 smartfonów, które naprawdę warto kupić w 2026 ro...
Tak personalizuję Samsunga S26 Ultra. Efekt robi różnicę ⭐...
Dlaczego premiery telefonów są dziś takie nudne?...
Jak nie przepłacić za MacBooka Air w 2026 roku...
Pixel 10 Pro XL: Rok temu chyba źle zaczęliśmy......
Samsung pokazał Folda 8! Apple ma problem?...
iPhone 17 w 2026 roku: kup sobie święty spokój...
Napisz komentarz
Komentujesz jako: Gość Facebook Zaloguj