Premiera nowej generacji składanych smartfonów Samsunga przyniosła spore zaskoczenie. Zamiast przewidywalnego odświeżenia oferty, koreański gigant postanowił solidnie namieszać w nazewnictwie, wyprzedzić ewentualną odpowiedź ze strony Apple i niestety… zauważalnie podnieść ceny. Przyjrzyjmy się z bliska pierwszym wrażeniom z nowej serii Galaxy Z Fold 8 oraz Z Flip 8.| Źródło: pancernik.eu
Samsung pokazał Folda 8! Apple ma problem?
Premiera nowej generacji składanych smartfonów Samsunga przyniosła spore zaskoczenie. Zamiast przewidywalnego odświeżenia oferty, koreański gigant postanowił solidnie namieszać w nazewnictwie, wyprzedzić ewentualną odpowiedź ze strony Apple i niestety… zauważalnie podnieść ceny. Przyjrzyjmy się z bliska pierwszym wrażeniom z nowej serii Galaxy Z Fold 8 oraz Z Flip 8.
Pułapka w nazewnictwie i szok cenowy
Zanim przejdziemy do samych urządzeń, musimy wyjaśnić największe zamieszanie tej premiery. Na rynku debiutują trzy modele: Z Flip 8, Z Fold 8 oraz Z Fold 8 Ultra.
I tutaj kryje się haczyk. O ile Fold 8 Ultra jest tak naprawdę bezpośrednią kontynuacją zeszłorocznego Folda 7 (skierowaną do entuzjastów topowych specyfikacji), o tyle bezrefiksowy Galaxy Z Fold 8 to zupełnie nowa, mocno kompaktowa formuła! Jeśli więc planujecie porównywać wycenę do poprzedników, bezpośrednim odniesieniem dla „siódemki” jest wariant Ultra.
A jak wyglądają cenniki? Niestety drożej w każdym wymiarze. Z Flip 8 startuje od kwoty wyższej o kilkaset złotych względem poprzednika. Z Fold 8 Ultra bije rekordy, windując pułap w najwyższym wariancie pamięciowym daleko poza granicę 12 tysięcy złotych. Nawet mniejszy, bazowy Z Fold 8 wymaga sporych nakładów.
Galaxy Z Fold 8: Prawdziwy bohater tego rozdania
To bez wątpienia najciekawsze urządzenie całej premiery. Nowy Z Fold 8 stawia na znacznie bardziej kompaktowe wymiary (7,6 cala wewnątrz i 5,5 cala na zewnątrz), przez co rewelacyjnie leży w dłoni. Po złożeniu mierzy zaledwie 4,5 mm grubości w najcieńszym miejscu i przestaje przypominać grubą "cegłę". Przedni ekran jest na tyle funkcjonalny, że bardzo często w ogóle nie ma potrzeby otwierania smartfona.
Co ważniejsze, pod maską zamontowano topowy procesor Snapdragon 8 Elite For Galaxy, a ekrany otrzymały nową technologię Titanium Flex. Zastosowanie specjalnej folii z domieszką tytanu oraz tytanowej płytki pod panelem OLED sprawia, że wewnętrzny wyświetlacz stał się lżejszy i cieńszy, a przy tym wyraźnie wytrzymalszy.
Mamy też całkowicie nowy zawias. Składanie i rozkładanie wymaga mniej siły, a ekran w końcowej fazie otwiera się niemal sprężyście. Trzeba jednak przyzwyczaić się do tego, że mechanizm samoczynnego dociągania działa nieco inaczej niż w Foldzie 7. Sama załamanie na środku ekranu? Tradycyjnie – przy włączonym panelu staje się praktycznie niezauważalne.
Galaxy Z Fold 8 Ultra oraz Z Flip 8: Kosmetyka w cieniu wyższych cen
Jeśli szukacie absolutnie bezkompromisowej przestrzeni roboczej, Z Fold 8 Ultra serwuje 8-calowy ekran wewnętrzny o wyższym zagęszczeniu pikseli (422 PPI) i niesamowitej jasności sięgającej 3000 nitów. Do tego smukła konstrukcja (zaledwie 8,9 mm po złożeniu), aparat 200 MP oraz bateria 5000 mAh.
Największym rozczarowaniem okazuje się niestety Z Flip 8. Zmian względem poprzednika jest jak na lekarstwo. Choć smartfon nieco odchudzono (jest cieńszy i lżejszy o 8 gramów), a ekran zewnętrzny urosnął do 4,1 cala, to w środku zastosowano układ Exynos 2600 zamiast topowego Snapdragona. Bateria oraz szybkość ładowania pozostały na zbliżonym poziomie, co przy odczuwalnie wyższej cenie pozostawia pewien niedosyt.
Podsumowanie
Samsung bez wątpienia przygotowuje grunt pod nadchodzące starcie na rynku składanych smartfonów i chce wyraźnie zaznaczyć swoją pozycję pioniera. Największą gwiazdą tej premiery okazuje się Galaxy Z Fold 8, który pokazuje, że mocny, składany smartfon może być jednocześnie poręczny i niezwykle wygodny w codziennym użytkowaniu.
A jeśli planujecie przesiadkę na któryś z nowych modeli Galaxy Z, pamiętajcie, że tak zaawansowane (i kosztowne) konstrukcje wymagają odpowiedniej ochrony. Pancerne etui oraz dedykowane folie na składane ekrany to absolutny obowiązek, by cieszyć się sprzętem bez niepotrzebnego stresu.

Chyba znalazłem najlepszą nakładkę na Androida...
Motorola Edge 70 Max… ale czy na pewno Max?...
Mój pierwszy Pixel Watch. I chyba będę tęsknić....
Pixel 11 Pro: i nie zmienia się nic, dalej trzeba żyć | Recenzja...
One UI, czyli wszystkie grzechy Samsunga...
iPhone 18 Pro będzie jeszcze droższy. Czy naprawdę go potrzebujemy?...
Zapomniałem, że to smartfon | OPPO Find X9 Ultra...
Nie przepłacaj. Oto 5 smartfonów, które naprawdę warto kupić w 2026 ro...
Napisz komentarz
Komentujesz jako: Gość Facebook Zaloguj