Jakoś tak się złożyło, że do tej pory świat smartwatchy od Google był mi obcy. Dopiero w tym roku, przy okazji testów Pixela 11 Pro, na mój nadgarstek trafiła najnowsza, piąta generacja Pixel Watcha. Było to moje pierwsze spotkanie z tym obłym czasomierzem, a wnioski po kilkunastu dniach mocno mnie zaskoczyły – szczególnie jako codziennego użytkownika Apple Watcha Ultra.| Źródło: pancernik.eu
Mój pierwszy Pixel Watch. I chyba będę tęsknić.
Jakoś tak się złożyło, że do tej pory świat smartwatchy od Google był mi obcy. Dopiero w tym roku, przy okazji testów Pixela 11 Pro, na mój nadgarstek trafiła najnowsza, piąta generacja Pixel Watcha. Było to moje pierwsze spotkanie z tym obłym czasomierzem, a wnioski po kilkunastu dniach mocno mnie zaskoczyły – szczególnie jako codziennego użytkownika Apple Watcha Ultra.
Ewolucja (bardzo) powolna
Nie oszukujmy się – Pixel Watch 5 to niemal 100-procentowa kopia „czwórki”. Zmiany sprowadzają się do kosmetycznie większej baterii, obsługi barometru i podwojonej pamięci wbudowanej. Rozmiary, kształt i mechanizm pasków pozostały identyczne. To dobra wiadomość dla posiadaczy starszych modeli (akcesoria pasują!), ale raczej słaby pretekst do wymiany sprzętu, jeśli masz już zeszłoroczną wersję. Zresztą w poszukiwaniu nowych pasków, szkieł i etui śmiało możecie zaglądać do naszego sklepu Pancernik.eu!
Dla mnie jednak, jako dla "nowicjusza" w pikselowym świecie, to wszystko było świeże. Okrągła, przyjemna w dotyku koperta i zagięty ekran sprawiają, że interfejs wygląda świetnie, a zegarek nosi się wyjątkowo komfortowo. To urządzenie subtelne, które nie krzyczy z nadgarstka, lecz cicho mu towarzyszy.
Asystent na nowo i codzienna wygoda
To, co jednak absolutnie kupiło mnie w Pixel Watch 5, to asystent głosowy obsługiwany po polsku. W erze modeli językowych takich jak Gemini smartwatch wreszcie zyskuje sens. W czasie jazdy rowerem, mając zajęte ręce, mogłem rzucić potoczną, niezbyt precyzyjną komendę, a asystent interpretował ją bezbłędnie. Zegarek reaguje również na świetne gesty nadgarstka – bez dotykania ekranu wyciszycie połączenie czy zamkniecie powiadomienie.
Co więcej, urządzenie oferuje zadowalający czas pracy. Zawsze aktywny ekran (AOD) pozwolił mi na osiąganie nieco ponad dwóch dni działania na jednym, dość nietypowym (bo montowanym z boku koperty) złączu pinowym.
Podsumowanie
Pixel Watch 5 to nie jest sportowy kombajn do łamania rekordów. To smartwatch stworzony jako idealne, nienachalne przedłużenie smartfona. Cicho rejestruje nasze życie, pozwala wygodnie odpisać na wiadomość i świetnie integruje się z asystentem AI. Prawda jest taka, że zakładając go na rękę, szukałem rzeczy, których będzie mi brakować z mojego sprzętu od Apple. Na koniec testów złapałem się jednak na tym, że zacząłem zastanawiać się, za czym będę tęsknić, gdy oddam Pixela. I to chyba najlepsza recenzja tego sprzętu.

Pixel 11 oficjalnie rezygnuje z Samsunga? Znamy specyfikację i europej...
Chyba znalazłem najlepszą nakładkę na Androida...
Motorola Edge 70 Max… ale czy na pewno Max?...
Pixel 11 Pro: i nie zmienia się nic, dalej trzeba żyć | Recenzja...
One UI, czyli wszystkie grzechy Samsunga...
iPhone 18 Pro będzie jeszcze droższy. Czy naprawdę go potrzebujemy?...
Zapomniałem, że to smartfon | OPPO Find X9 Ultra...
Nie przepłacaj. Oto 5 smartfonów, które naprawdę warto kupić w 2026 ro...
Napisz komentarz
Komentujesz jako: Gość Facebook Zaloguj