Bardzo często w praktyce dzieje się tak, że zakład ubezpieczeń wylicza składkę ubezpieczeniową od całej sumy ubezpieczenia i ochoczo ją pobiera, ale na etapie zdarzenia szkodowego zaczyna redukować należne poszkodowanemu ubezpieczenie.

Tymczasem, stosownie do treści art. 805 § 1 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1145, dalej „k.c.”), przez umowę ubezpieczenia ubezpieczyciel zobowiązuje się, w zakresie działalności swego przedsiębiorstwa, spełnić określone świadczenie w razie zajścia przewidzianego w umowie wypadku, a ubezpieczający zobowiązuje się zapłacić składkę. Zgodnie z treścią art. 824 § 1 k.c., jeżeli nie umówiono się inaczej, suma ubezpieczenia ustalona w umowie stanowi górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela.

Pomimo, brzmienia powyższych przepisów zakłady ubezpieczeń na etapie likwidacji szkody dokonują różnych odliczeń i potrąceń, zmniejszając, ich zdaniem należne odszkodowanie. W jednym z ostatnich wyroków wydanym ws. o sygn. akt: II CSK 454/18, Sąd Najwyższy wyraźnie wskazał, że tego typu praktyki są niedopuszczalne. Sąd Najwyższy zajął się stosowaniem tzw. zasady proporcji przejawiającej się, w tym konkretnym przypadku, w podwójnym zmniejszeniu kwoty odszkodowania o tzw. niedoubezpieczenie. Sąd Najwyższy uznał taką klauzulę w tej konkretnej polisie za nieważną, bowiem przewidywała dwukrotnie zmniejszenie kwoty odszkodowania, raz ograniczając szkodę do sumy ubezpieczenia, drugi raz zmniejszając odszkodowania o stopień niedoubezpieczenia. W praktyce, ubezpieczony nigdy nie uzyskałby pełnego odszkodowania, które jest oderwane od wysokości składki, a to jest fundament – jak wskazał Sąd Najwyższy - umów ubezpieczenia.

Mec. Łukasz Piętka

Kancelaria Prawna RPLC

fot. domena publiczna