Na pewno znacie już Andrzeja Michalika. Jakiś czas temu, na łamach HaloOtwock.pl pisaliśmy o jego planowanej wyprawie brzegiem Morza Bałtyckiego. Jak zapowiadał, tak zrobił – 26 sierpnia wyruszył samotnie spod niemieckiej granicy w stronę obwodu kaliningradzkiego.

Andrzej w tamtym roku przepłynął Wisłę kajakiem. W tym, zdecydował się na pieszą wędrówkę. -Fizycznie to dużo cięższa wyprawa niż Wisła. Boli wszystko - relacjonuje. Przeszedł już ponad połowę trasy. W środę, 6 września dotarł do Ustki. Póki co, nie spotkała go żadna burza, której tak mu wszyscy życzyli (na przekór). Do tej pory, zmagał się z upałem i ulewą. Największym utrudnieniem dla podróżnika nie była jednak pogoda, ani też cukrzyca, na którą choruje 30 lat, a kondycja nóg. Podczas marszu, zaczęły odzywać się liczne kontuzje sprzed lat. Andrzej musiał na jeden dzień odpuścić sobie wędrówkę. W kuracji pomagają mu maści i proszki przeciwbólowe. -Gdyby nie noga, to tylko iść i poznawać kolejne zakątki naszego pięknego kraju. Ale zrobię tyle, ile dam radę. Dalej życzcie mi burz, sztormu i bólu nóg, to może na złość przestaną boleć - pisze na swojej stronie na Facebooku.

Miejmy nadzieję, że mimo utrudnień, wszystko się uda. Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej o tej wędrówce oraz wesprzeć Andrzeja w jego dalszych zmaganiach, odwiedźcie jego facebookowy profil: „Słodki Bałtyk”.

Martyna Kędziorek/fot. Archiwum Andrzeja Michalika